#NieJestemZłośliwy · Kocie kontrowersje · Recenzje CatExperts

Jak zostać kotem? CatExperts recenzują film

Recenzja filmu „Jak zostać kotem” piórem kociego behawiorysty

Plakaty z wielkiej urody kotem (rasy syberyjskiej lub neva masquerade) oraz nazwiskami gwiazd takich jak Kevin Spacey i Christopher Walken tygodniami zachęcały dzieci i dorosłych do obejrzenia nowego, familijnego kina. Zachęciły i nas.

CatExperts recenzują film z Kevinem Spacey

Na początku pragniemy zaznaczyć, że o filmie piszemy z punktu widzenia kociego behawiorysty: nie aspirujemy do zawodowego recenzowania filmów i z pewnością w naszej recenzji pominięte są niektóre wątki tej komedii. Skupiamy się więc na tym, jak w filmie przedstawiony jest kot jako taki, czy film szkodzi kotom jako gatunkowi, czy też pomaga mu przedstawiając prawdziwie, a nie szkodliwie stereotypowo. Naszym zadaniem jest szerzyć wiedzę o tym, kim jest kot, jakie ma potrzeby i naturalne (czy zaburzone) zachowania. Aby poszerzyć swoją perspektywę i poczytać inne zdania o filmie – warto sięgnąć po inne recenzje na portalach nie typowo kocich. (Edit: zapraszamy też do lektury komentarzy pod artykułem, gdzie w krótkiej dyskusji z Komentującym udało się poszerzyć nasz punkt widzenia.)

Do rzeczy: po obejrzeniu filmu, zdecydowanie zalecamy zmianę wybranego gatunku na horror lub fantasy i… jednocześnie odradzamy marnowanie pieniędzy na bilet do kina, o ile szukacie z nim nieprzekłamanego obrazu kota i to ten element filmu jest dla Was najważniejszy.

Dlaczego? Po pierwsze: jest to słaby film. Film, jakich powstało już wiele. Ot: łzawa historia o przyjaźni dziecka i zwierzęcia. Kino to powiela szkodliwe stereotypy o kotach. Nasza akcja #NieJestemZłośliwy może czerpać garściami z tego „dzieła”…

Zacznijmy jednak od początku. Część główną poprzedzają tzw. śmieszne filmy z kotami. Dla kogo śmieszne? Nie dla kotów, które są przebrane za rekina, przerażone na widok ogórka, czy spadają z szafek. Jest też krótka historia kota w bluzie dresowej i ściskającej go pani przekonanej, że to nowe wcielenie jej zmarłego syna… Nasza determinacja do rozpoczęcia nowej kampanii #KomentujemyKocieMemy znacząco wzrosła.

W zasadniczej części filmu kot jest naprzemiennie uprzedmiotowiany i antropomorfizowany.  Dziecko chce na urodziny kota, więc ojciec idzie do sklepu i kupuje kota wraz z akcesoriami. Następnie Pan Puszek jest traktowany jako przytulanka, a kiedy znudzi się, można wystawić go za drzwi. Co do antropomorfizacji: tytułowy kot to wcielenie człowieka, więc dla podkreślenia tego „faktu” główny bohater miauczy bez umiaru, pije alkohol oraz rozpoznaje emocje ludzi i reaguje na nie tak, jak byłby człowiekiem.

Inne szkodliwe przekłamania i powielane przez film stereotypy, którym mówimy stanowcze „Nie!” to:

– ilość kontuzji, jakie odnosi fantom kota jest niewyobrażalna i żywy kot zmarłby od obrażeń
– koty w sklepie są po prostu towarem, przechowywane w klatkach dla gryzoni i ptaków (obiecujemy artykuł na ten temat, bo to jest trwający w każdym dużym sklepie zoologicznym dramat)
– pokazany jest brak elementarnej wiedzy o potrzebach kotów i ich języku ciała
stereotyp, że kot jest złośliwy (zapraszamy do dołączenie do naszej kampanii na FB pt.: #NieJestemZłośliwy)
– stereotyp, że kot ma 9 żyć…
– kot-aktor ma często nienaturalnie błękitny kolor oczu, powieki nader często przymknięte oraz ciemną wydzielinę z oczu
– ustawianie misek z wodą i z jedzeniem bardzo blisko siebie (od lat uczymy, że koty chętniej piją, jeśli wodopój znajduję się dalej od jedzenia)
zachowanie kota w filmie często odbiega od zachowań właściwych dla kota syberyjskiego

Podsumowując: czy warto pójść na ten film? Jeśli szukacie w filmie w miarę prawdziwego obrazu kota to nie. Lepiej odwiedzić lokalne schronisko lub udać się do fundacji pomagającej kotom, a pieniądze zaoszczędzone na biletach – wydać na dobrej jakości jedzenie lub zabawki dla pupila. Będzie to z pewnością bardziej pożyteczne dla kotów oraz dla ludzi – przebywając ze zwierzętami dużo więcej się o nich nauczymy.

Pozdrawiamy Scenarzystę i polecamy się na przyszłość – chętnie pomożemy ocenić, czy dane „kocie widowisko” więcej przynosi pożytku czy szkody. Kotom i ludziom. Bo po co uczyć się rzeczy fałszywych i bzdurnych? Wszak kino ma mieć także walor edukacyjny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *