Nauka & Trening · Podróże z kotem

Jak nauczyć kota… akceptować transporter

Czego warto nauczyć kota? Koci Transporter, czyli jak nauczyć kota podróżować

3769927502_2e8b1f7fca_o
autor zdjęcia: frankieleon (flickr)

Niedoceniony i nieoceniony. Przyda się w podczas wycieczek do lekarza weterynarii, wypraw za miasto czy w czasie przeprowadzki. Transporter jest jedynym sposobem na bezpieczny przewóz kota. Warto uczyć zwierzę akceptacji kontenerka, bo trzymanie kota na kolanach lub za przysłowiową pazuchą w tramwaju, autobusie, pociągu czy samochodzie może być niebezpieczne. Nawet najgrzeczniejszy kot może ulec nieprzewidzianym emocjom i zwyczajnie odskoczyć, uciec, odbiec od nas. Nie mówiąc już o wbiciu się pazurami w nasze ręce, nogi, plecy czy brzuch. W środkach lokomocji niebezpieczne mogą okazać się z banalne sprawy: nagłe hamowanie, ptak na oknem, hałasujący ludzie, czy psi pasażer. To wszystko nie musi, ale może spowodować stres, a co za tym idzie – nieprzewidziane zachowanie kota. Przezorny zawsze ubezpieczony! Nic nie usprawiedliwia naszego braku decyzji o bezpiecznym przewożeniu zwierzęcia. A i dla niego, i dla nas najbezpieczniej jest wozić go w specjalnym transporterze. Nie ulegajmy piskom, jękom czy wyciu, gdy są w takowym zamknięte. Tego wszystkiego można oduczyć! Sprawić, by kot czuł się w torbie podróżnej, specjalnej klatce czy kontenerku bezpiecznie i spokojnie.

Jak to osiągnąć? To proste! Kota od małego (starszego – metodą małych kroków) należy zaznajamiać z transporterem. Ma się on stać przytulnym schronieniem, przenośnym posłaniem z daszkiem. Ma być cały czas na wierzchu – stać w wygodnym dla człowieka i kota miejscu w domu, drzwiczki ma mieć zdemontowane. W środku – wyściełany przyjemnym materiałem, na którym rozrzucamy kocie chrupki lub stawiamy miseczkę z małą porcją pożywienia. Niechaj stanie się miejscem karmienia i zabawy. Na przykład w czasie gonitwy za kocią wędką w pobliżu transporterka kot musi co jakiś czas „udać się” do środka doganiając przynętę. Kota nie zamykamy w pierwszym etapie ćwiczeń, pozwalamy mu zapoznać się z „nowym domkiem” bez skojarzeń z „pułapką bez wyjścia”. Gdy zacznie odprężać się i zasypiać w środku, będziemy mogli przejść do kolejnego etapu jakim jest zamykanie drzwiczek, dosłownie na parę minut. Z czasem będziemy wydłużać okres zamknięcia. A na koniec dojdą bardzo krótkie wycieczki do samochodu lub tramwaju. Wszystko w swoim czasie i powoli.

O czym nie wolno zapomnieć? O przykryciu transporterka przy wyjściu. Cienki ręcznik lub kocyk zabezpiecza nie tylko przed wiatrem i zimnem, ale też daje kotu poczucie komfortu odbierając konieczność badania wszystkich bodźców dookoła – zarówno w trasie, jak i w poczekalni lecznicy weterynaryjnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *